Czasem masz wrażenie, że ktoś zachowuje się wobec ciebie kompletnie irracjonalnie.
Mówisz jedno — on słyszy drugie. Robisz dobrze — a wychodzi źle.
I wtedy pojawia się myśl: „Gdyby tylko on się zmienił…”
No właśnie. Gdyby.
Ale co, jeśli to nie on? Co, jeśli to ty oglądasz jego wersję, jak hologram w swoim prywatnym holodeku?
A wiesz w ogóle, co to holodek?
Może kojarzysz to miejsce z kultowego serialu Star Trek.
A jeśli nie — to wyobraź sobie futurystyczny pokój, w którym wszystko, co się dzieje, jest symulacją: w pełni realistycznym światem generowanym przez komputer. Wchodzisz tam, by doświadczać scen, które sam wybierasz, choć wyglądają i brzmią zupełnie prawdziwie.
Brzmi znajomo? No właśnie.
Twój prywatny pokój projekcji
Każdy z nas ma swój własny pokój projekcji.
Wygląda jak świat, pachnie jak świat i nawet krzyczy jak świat — ale w istocie jest ekranem, na który rzutujemy nasze przekonania, emocje i nieświadome programy.
W tym pokoju pojawiają się ludzie. Mówią, patrzą, czasem atakują.
Ale reagujemy tylko wtedy, gdy w nas samych jest coś, co z tą reakcją rezonuje.
Kiedy ktoś mówi:
„Jesteś egoistą!”
— i czujesz, że coś w środku się zaciska —
to właśnie twój holodek wyświetlił ci scenę, w której masz szansę zobaczyć, że sam w coś takiego wierzysz.
Nieświadomie, po cichu, może tylko w jakimś drobnym zakamarku.
I dopóki to tam siedzi, świat będzie ci tę scenę odtwarzał w coraz to nowych konfiguracjach.
Nie zmieniasz innych. Zmieniasz sposób, w jaki ich postrzegasz.
To nie jest zabieg semantyczny — to zmiana całej logiki postrzegania.
Bo w momencie, kiedy przestajesz próbować „naprawiać” innych, a zaczynasz przyglądać się, co w tobie potrzebuje uzdrowienia, nagle energia się odwraca.
Ludzie zaczynają reagować inaczej, bo ty zaczynasz widzieć ich inaczej.
Nie dlatego, że oni się zmienili.
Ale dlatego, że zniknął filtr, przez który ich postrzegałeś.
To trochę jak włączenie trybu widzenia kulis całego spektaklu.
Zamiast dać się wciągnąć w grę emocji, nagle widzisz mechanizmy, które ją napędzają.
I możesz powiedzieć:
„Aha. To ja napisałem tę scenę.”
I wtedy na scenę wchodzi Spock
Widzisz go, jak spokojnie staje obok ciebie, przekrzywia głowę i mówi z tą swoją logiką:
„Fascynujące. Każdy z nas porusza się w osobnym holodeku.”
I ma rację.
Ty widzisz jego wersję — pełną dystansu, ale mądrą.
A on, w swoim programie, może widzieć ciebie jako zupełnie kogoś innego.
I nie ma w tym sprzeczności.
Bo każdy ma własny pokój projekcji.
Ty w swoim, on w swoim.
Spotykacie się tylko tam, gdzie wasze hologramy się zazębiają.
Reszta to iluzja wspólnej rzeczywistości.
Jak więc żyć w świecie hologramów?
Prosto: z miłością do siebie.
Bo każdy moment, w którym ktoś cię rani, jest w istocie momentem, w którym twoja własna część woła o uwagę.
Każdy atak to zaproszenie do powiedzenia sobie:
„O, tu jeszcze nie kocham siebie w pełni.”
I gdy to zrobisz — gdy dasz sobie tę uwagę — świat (czyli twój holodek) zaczyna się łagodnie przepisywać.
Nie musisz do nikogo dzwonić, nikomu nic tłumaczyć.
Scena po prostu się zmienia.
A ty, zamiast grać dramat, zaczynasz oglądać komedię z elementami science fiction.
Więc nie ucz innych, jak mają cię traktować.
Pokaż swojemu holodekowi, jak ty chcesz siebie traktować.
A wtedy cała reszta – nawet holograficzny Spock – zagra dokładnie według nowego scenariusza.
PS Dwa moje e-booki wydają się być idealne z zestawieniem powyższej treści:
Ja, wersja 2.0: Krok po Kroku do Zdrowej Samooceny
oraz
Ja, wersja 2.0: Krok po Kroku do Silnego Poczucia Własnej Wartości
sprawdź, może znajdziesz w nich wsparcie dla siebie.
#akcpetacja #zmianaprzekonan #autoterapia #zostanswoimterapeuta #samoocena #poczuciewlasnejwartosci



