Październik miał w sobie coś dusznego. Anna czuła to od kilku dni – ten nieuchwytny ciężar, który pojawiał się co roku, gdy zbliżał się Dzień Wszystkich Świętych. W sklepach pojawiały się palety zniczy, sztuczne chryzantemy i czarne wstążki. Dla większości to był zwykły element sezonu. Dla niej – przypomnienie o tym, czego najbardziej się bała.
O śmierci.
Od dziecka unikała cmentarzy. Gdy rodzina umawiała się na wspólne wyjście, zawsze miała wymówkę – ból głowy, praca, pogoda. Wiedziała, że to tanatofobia, ten irracjonalny, głęboki lęk przed śmiercią, który pojawiał się jak fala – bez zaproszenia. Wystarczył zapach wosku, dźwięk dzwonów z kościoła, żeby jej ciało zamarło.
Pewnego dnia, stojąc w kolejce w supermarkecie, spojrzała na cały regał zniczy, błyszczących jak małe słońca. I po raz pierwszy nie uciekła wzrokiem. Stała tak, z wózkiem w dłoniach, czując, że coś w niej pęka. „Przecież to tylko światło” – pomyślała. I nagle poczuła, że może nie chodzi o śmierć samą w sobie, tylko o jej nieoswojenie.
Zaczęła szukać. Trafiła na artykuł o tanatoterapii – metodzie pracy z lękiem przed śmiercią poprzez ciało, oddech i świadomość przemijania. Zaintrygowana, zaczęła codziennie wieczorem praktykować ciche siedzenie – po prostu bycie z tym, co przychodzi. Nie modlitwa, nie medytacja. Raczej obecność. Czasem pojawiały się łzy, czasem spokój.
Kilka dni później poszła na spacer w stronę cmentarza. Nie weszła – jeszcze nie. Ale przystanęła przy bramie. Zobaczyła starszą kobietę zapalającą znicz i… uśmiechnęła się. Nie do niej, lecz do tego, co w niej się wydarzyło: po raz pierwszy od dawna poczuła, że śmierć nie jest końcem, tylko częścią wielkiego rytmu życia.
Od tamtej pory co roku, pod koniec października, zapala w oknie świecę. Nie „za kogoś”, nie „na znak żałoby”. Po prostu – jako przypomnienie, że światło i ciemność są jednym. A lęk… można oswoić.
Tanatoterapia – kiedy ciało mówi „nie bój się”
Anna zrozumiała, że ciało pamięta więcej niż umysł. I że tanatofobia nie jest wyrokiem – to tylko sygnał, że czas spojrzeć w to, co wyparte. Bo paradoksalnie, im bliżej śmierci się zbliżamy – w myślach, refleksji, rozmowie – tym mocniej zaczynamy czuć… życie.
Jeśli czujesz, że historia Anny dotyka czegoś w Tobie – zajrzyj do ebooka
„Odkryj Życie w Cieniu Śmierci. Jak oswoić lęk przed Śmiercią i żyć pełnią życia”.
To przewodnik po drodze od lęku do akceptacji, od milczenia do zrozumienia.
#tanatofobia @tanatoterapia #śmierć #życie #lękprzedśmiercią



